czwartek, 19 lutego 2015

Rozdział 10 (jubileusz:P)

-  Dzwonię w sprawie filmu...
-Tak, słucham?
-Czy dałabyś radę przyjechać (tu podał adres)?
-Jasne!
-To świetnie. Poznasz innych aktorów i ustalimy najważniejsze żeczy. Myślę, że aktorzy ci się spodobają.
-A mogłabym wiedzieć co to za aktorzy?-specjalnie zadałam to pytanie
-Dowiesz się w swoim czasie. Bądź o 18.00, dobrze?
-Dobrze, będę
-Do widzenia.
-Do widzenia.
~KONIEC ROZMOWY~
-Ross!
-Dzięki! Nareszcie mogę opieprzyć Ratliffa!-podbiegł do mnie i pocałował mnie w policzek
-To za chwilę zrobimy razem, a teraz słuchaj...
Zadzwonił telefon.
-Halo?... Tak.... Dobrze.... O której?.... Mhm.... Dobra.... Do widzenia.
-Kto?
-Reżyser. Powiedział, że mam być w studiu o 18.00
-Właśnie o tym miałam ci powiedzieć
-Okej. To idziemy się zemścić na Ellu?
-Jasne! Odechce mu się głupich zabaw!
-Właśnie! Nie zadziera się z Lynchami i Marano!
-Dobra, dobra nie gorączkuj się tak.
-Okej... DELLY, DAWAJ PATELNIE NA IDIOTÓW!
-Ross, uspokój się! Żeby od razu patelnią?!-byłam już trochę zaniepokojona.
-Ale czemu, ale czemu!? Chce, żeby popłynęła krew! Albo nie, krew jest brzydka! Damy mu za dużo czekolady. Niech się zasłodzi i puści pawia! Chociaż nie, nie będziemy marnować czekolady. Za dobra jest! A wiesz co?! Chodźmy do wesołego miasteczka! Zamkniemy go w domu strachów i się posika w gacie! Ale wtedy szkoda mi domu. Bo dla gaci i tak nie ma już ratunku. Co tak stoisz?! Wymyśl coś zemną!-teraz ta na prawdę zaczęłam się bać!
-Eee... Ross? Dobrze się czujesz?
 -Nie martw się, on tak ma odczasu do czasu-powiedziała Rydel stojąc obok nas-teraz musi tylko się przespać i wszystko wróci do normy.
-Przespać!? Dopiero wstałem! Nie chce spać! Chce iść do wesołego miasteczka! Ja jestem już duży! Duże dzieci nie chodzą tak wcześnie spać!
-Dobrze, Rossiu. Pójdziesz grzecznie spać i pójdziemy do wesołego miasteczka. Tylko najpierw się wyśpisz-do akcji wkroczyła Rydel-może nawet dostaniesz lizaczka!
-Serio!? Idę spać! Tylko ja sam nie usnę....
-Laura pójdzia z tobą-że co słucham!?
-Eeemmm....
-Laura, proszę...
-No dobra... Chdź, Ross!
Weszliśmy do pokoju, a tam Ross przykleił się do szyby i zaczął wrzeszczeć:
-Lau, zobacz! Tam jest las z lizaków! Chodźmy tam, proszę! Mi na prawdę nie chce się spać!
-Ross, pójdziemy tam jak się wyśpisz
-Czemu!? Ja nie chcę spać!-myślałam jak by tu ho zwabić do spania
-Jak pójdziesz spać, to obiecuję, że spadnie śnieg z cukru pudru i będziesz mógł się w nim bawić
-Naprawdę!? Idę spać!-wskoczył pod kołdrę. Oczywiście musiałam położyć się z nim. On na dobranoc dał mi buziaka w policzek i się do mnie przytulil. Nawet nie wiedziałam kiedy usnęłam.
****
Obudził mnie dźwięk budzika. Jak to dobrze, że go nastawiłam! Wstałam i szybko się ogarnęłam. Ross jeszcze spał,
więc postanowilam go obudzić.
-Ross, wstawaj!
-Rydel, jescze pięć minut!
-Jestem Laura
-Miło mi, a ja Ross
-Ross, ogarnij się
-Ledwo się znamy, a ty już na mnie krzyczysz!?
-Człowieku, za 30.min musimy być w studiu!
-Co!?-krzyknął odrywając się od poduszki
-No to!
-Czekaj, ja cię znam!
-No wiem!
-To ty jesteś tą ładną aktorką, która gra ze mną w filmie!
-Uznajmy, że jast tak jak mówisz
-Daj mu z liścia-powiedziała Rydel, która jak się okazało, przyglądała się wszystkiemu
-Hę?
-Czasami jak się obudzi, nie zawsze od razu przytomnieje, więc to idealny sposób
Zamknęłam oczy i przymierzyłam się do plaskacza. Nie udało się. W końcu nie będę bić swojego przyszłego męża!

---------
Hej! Sorry, że taki krótki, ale z telefonu.
Komentujcie!
:*

1 komentarz:

  1. Hahaha Ross jaka padaczka :'D rozdział cudny, zabawny♥ najlepsza scena:
    ,,-Ross, wstawaj!
    -Rydel, jescze pięć minut!
    -Jestem Laura
    -Miło mi, a ja Ross
    -Ross, ogarnij się
    -Ledwo się znamy, a ty już na mnie krzyczysz!?"
    No nie moge :'D genialne! Czekam na nexta! ♥

    OdpowiedzUsuń