***************
W szpitalu panował spokój. To znaczyy Rockliff tam był. A przecież wiemy chyba co to znaczy. Ale nie będę się teraz zajmować tymi wszystkimi głupotami które już zdążyli zrobić.
W każdym razie, każdy siedział na krześle i zajmował się swoim życiem.
Nagle z sali w której leżała Rydel wyjrzał lekarz. Ten co tak radośnie oświadczył nam, że Ratliff nie może spotkać się z Delly. Nie lubię gościa.
-Panna...-zawachał się, bo przecież Ell oznajmił mu niedawno że jest Ryde jest jego żoną - Pani Rydel chce się spotkać z Laurą-zakończył szukając mnie wzrokiem.
Ale jak to zemną?
Nie chce się spotkać z rodzeństwem, czy nawet z Elinghtonem, tylko zemną?!
Stałam tak, rozmyślając, do czasu kiedy Ross mnie szturchnął.
-Laura?
A no tak, przecież mam się z nią zobaczyć!
Weszłam do sali, i odrazu przestałam się nad wszystkim zastanawiać i po prostu zajęłam się przyjaciółką.
Rydel leżała na łóżku, jak zawsze uśmiechnięta, podłączona do kroplówki. Przysiadłam na skraju łóżka
-Hej Deluś, jak tam?
-Och cudownie, oprócz tego, że czuję się jak balon z którego uszło powietrze - powiedziała i na dowód tego, jak bardzo dobrze się czuje, uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
-Och, to rzeczywiście cudownie-zgodziłam się - powiedz mi tylko proszę, czemu Cię tak długo tu trzymają?
W jednej chwili Rydel spoważniała.
No ale w sumie tylko spadła ze schodów, a z tego co wiem, to nie złamała sobie niczego przy tym, więc wydawało mi się to dziwne, że cały czas robią jej jakieś badania.
-Noo... Oprócz tego, że jestem trochę poobijana to.... - wzięła głęboki wdech-mam zwichnięty nadgarstek-momentalnie zauważyłam, że rzeczywiście ma bandaż w tym miejscu-i jestem wycieńczona, oraz w momencie przewiezienia na oddział miałam alkohol we krwi.
Oddetchnęła głęboko i zapatrzyła się w sufit.
Siedziałm tak, i nie do końca wiedziałam co powiedzieć
Więc powiedziałam po prostu :
-Okej
Ona przeniosła swój wzrok na mnie, wyraźnie ucieszona, że nie robię jej wyrzutów, albo coś.
-A teraz - kontynuowałam-czas na drugie pytanie-spojrzałam na nią, jakbym chciała się upewnić czy mnie słucha-czemu chciałaś, że bym to ja weszła?
Rydel siedziała chwilkę cicho, jakby zastanawiając się nad odpowiedzią. W końcu wyznała cicho:
-Niegshgchciałhmmmżebymnirobbihhhliwyrzuty
-Co?!
-Niechciałamżebymirobiliwyrzuty-powiedziała szybko.
-Wolniej - poprosiłam
-NIE. CHCIAŁAM. ŻEBY. MI. ROBILI. WYRZUTY-powiedziała głośno i wyraźnie
-I słusznie założyłaś, że ja nie będę ci ich robiła?
-Mhm - odpowiedziała, nadal wpatrując się w swoje dłonie. Miała śliczny lakier do paznokci.
-No dobra, okej
-Okej?-spytała, jakby chciała się upewnić, czy się nie przesłyszała.
-Jasne-zapewniłam ją-i teraz najważniejsze pytanie-widzę jak Delly się skupia-co to ma znaczyć, że nie chcesz widzieć Ellingtona?!-wyglądała na mega zdziwioną-no co?! Ja chcę moje Rydellinghton!
Rydel zatkała mi usta po czym wyjaśniła:
-Zaraz ktoś cię wyprosi
Uspokoiłam się więc, ale nadal na nią groźnie patrzyłam.
-No więc słucham?!
-Zacznijmy od tego, że nie rozumiem o czym mówisz...
-Co?! No przecież nie chciałaś widzieć się z Elinghtonem!!
-Ja?!-upewniła się
-No ty!
-Ja wcale... W sensie... UGH, napewno ten doktorek coś pomieszał!
No to teraz już nic nie rozumiałam. Może dlatego, że była godzina 18.48 a ja tego dnia DWA razy całowałam się z Rossem, dostałam zawału serca, spowodowanym spadnięciem mojej przyjaciółki ze schodów, zostałam PRAWIE porwana, na obiad wypiłam jedynie cztery kawy, a w dodatku martwiłam się tym, że mój ukochany parring się rozpadnie.
Tak, myślę, że to któraś z tych rzeczy.
-No to o co chodzi?
-No bo ja chciałam żebyś najpierw ty do mnie weszła, no i uprzedziłam lekarza, że może być tak, że Ell będzie się chciał za wszelką cenę się do mnie dostać, i żeby narazie go nie wpuszczał.
-E? - pisnęłam zdezorientowana
Rydel popatrzyła na mnie zrezygnowana poczym zaczęła opowiadać od początku
-Ja chciałam, żebyś tylko ty weszła, i uprzedziłam leka....
-Wiem co powiedziałaś, tylko to trochę niezgodne z tym co powiedział lekarz...-wytłumaczyłam jej
Zobaczyłam jak Rydel robi sę zła (i mam nadzieję, że na lekarza, a nie na mnie, bo jak Rydel się na kogoś zdenerwuje,to ten ktoś ma przechlapane)
-A co on wam do cholery naopowiadał?!
-Że pann... Pani Rydel nie życzy sobie spotkań z Ratliffem
-Jak go spotkam to mu nogi z dupy powyrywam!!-wrzasnęła i zaczęłam się poważnie obawiać o stan jej zdrowia, bo wyglądało to tak, że jakby spotkała tego doktorka, to by się naprawdę nie powstrzymała...
-Spokojnie, Delly... Nie denerwuj się...
-Ależ ja dopiero mogę zacząć się denerwować!-oznajmiła zdziwiona-a tak poza tym...-spojrzała na mnie pytająco
-Co?-przestraszyłam się
-Przecież ja nie jestem zamężna!-zdecydowała po namyśle
No cudownie.....
Opowiedziałam jej wszystkie wydarzenia z dnia dzisiejszego, nie pomijając mojej prywatnej telenoweli. Oczywiście Rydel zareagowała na to piskiem, a potem zażądała prywatnego spotkania z Elinghtonem, żeby poważnie porozmawiać z nim na temat tego, że nie wolno porywać (nawet na niby) przyjaciół, ani żartować na temat ślubów przy jej starszym bracie, bo on zawsze bierze wszystko na poważnie.
Pożegnałam się więc, wyszłam na korytarz, zaprosiłam Ella do środka, po czym usiadłam obok Rossa, który znowu uparcie maltretował kabelek biednych słuchawek Vanessy, jednocześnie zawzięcie bazgrając sobie po ręce.
-Ross?
Brak sygnału
-Ro-os?
Nic
-ROSS!
Ross drgnął i popatrzył na mnie.
-O HEJ LAURA!-wrzasnął-CZEMU KRZYCZYMY?!
-ĆŚŚŚ!!! - uciszyła nas reszta.
Załamałam ręce. Serio?! Za co?!
Postanowiłam jednak, że zamiast się obrazić, albo go zwymyślać, zrobię coś czego się nie spodziewa.
Nachyliłam się w jego stronę i pocałowałam w policzek. Właściwie to w sam kącik ust.
Jak on mnie całował, to ja też mogę!
Ross drgnął, uśmiechnął się, po czym bez żadnej zapowiedzi pocałował mnie w usta.
Całowaliśmy się przez chwilę, dopóki nie poczułam jak ktoś nas rozdziela. Spojrzałam groźnie na Rocky'ego, bo to właśnie on wpadł na ten głupi pomysł.
-No bardzo przepraszam Laura! Ale wyjaśnijmy sobie coś: nie liżecie się w miejscach publicznych!-wrzasnął
Siedzieliśmy chwilę w ciszy, podczas kiedy Rocky wpatrywał się w nas uważnie, żeby sprawdzić, czy na pewno zrozumieliśmy.
W końcu Ross spokojnie spytał
-Dlaczego?
Rocky wyraźnie się zdenerwował
-Dlaczego?!-wrzasnął-Dlaczego?! Dlatego, mój drogi, że A, to obleśne, a B, już we wszystkich gazetach o was piszą!-rzucił w naszą stronę pismo-Nie dadzą nam spokoju! Naprawdę, raduję się waszym szczęściem, serio! Ale wolałbym, przynajmniej teraz, kiedy nagrywamy nowy album, mieć trochę spokoju!-sciszył głos i się uspokoił-życzę wam szczęścia na nowej drodzie życie i tak dalej, ale powstrzymajcie swoje hormony przy świadkach-powiedział i uśmiechnął się z politowaniem-i przeczytajcie to-wskazał na gazetę po czym usiadł z powrotem na swoim miejscu
Siedzieliśmy tak chwilę jak otępiali, a potem rzuciliśmy się na gazetę.
Już na okładce wielki napis głosił "Nowa dziewczyna Rossa Lyncha?!" (tutaj Ross się zdenerwował, bo to wyglądało tak jakby cały czas zmieniał dziewczyny) a pod spodem: "wielka miłość, czy niewinny flirt?" i nasze zdjęcie kiedy siedzimy na ławce przytulając się, a niżej jakaś nieznana mi fotka z imprezy.
W środku znajdowało się mnóstwo ujęć nas na spacerze, nas jadących do studia i nas na tej imprezie. Za nic nie mogłam sobie jej przypomnieć, zwłaszcza, że wyglądałam na nieźle wstawioną. Na jednej fotce nawet tańczyłam z Rossem (a raczej, z tego co widać, ocieram się o niego) wymachując przy tym czerwonym jednorazowym kubkiem w którym podejrzewam, znajdował się alkohol. Spytałam w końcu Rossa
-Kiedy my byliśmy razem na imprezie?
Ross nie odpowiedział, tylko sprawdził datę wydania na okładce. Dzisiaj. To jeden z tych tanich brukowców, który publikuje fakty (a raczej plotki) z dnia na dzień.
-Pamiętasz jak wyglądał nasz dom kiedy się obudziliśmy?
O ku*wa
No to wszystko jasne...
______________________________________
No cześć!
No to teraz wypadałoby powiedzieć co nieco
Zacznijmy od tego, że to nie jest odwieszka
To poprostu, trochę szczęścia.
WIWAT POCIĄGOWE WIFI!
No więc tak.
Rozdziały będą się pojawiać kiedy uda mi się złapać internet
Przepraszam też za wszelkie błędy.
Ten rozdział został napisany w telefonowych notatkach, w różnych momentach mojego życia, więc błędy są nieuniknione
I mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze jest
I chcę zadedykować ten rozdział cudownym osobą:
Kinga R5er
EmiDemi Raura
Karcia Lynch
No i oczywiście
Pinni Pay
I moja
Kalina
Mam nadzieję, że jeszcze tu jesteście
Kinga R5er
EmiDemi Raura
Karcia Lynch
No i oczywiście
Pinni Pay
I moja
Kalina
Mam nadzieję, że jeszcze tu jesteście
Do napisania, mam nadzieję nie długo :*
Ktoś.