piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 11+przeprosiny

Noteczka pod spodem
,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
No, to się nazywa siostrzana miłość! Rydel bez żadnych oporów podeszła do Rossa i udzerzyła go w policzek. Ałć!
-Aa! Za co to!?
-Najpierw mi powiedz jak się nazywasz
-Ross
-Nazwisko
-Lynch
-Dobra. A kto to jest?-wskazała na mnie
-No Laura
-Okej jesteś zdrowy. Laura, zajmij się nim.-powiedziała i wyszła
-No, Ross! Zbieraj się i idziemy. Mamy półgodziny
-Dobra, dobra. Tylko może dałabyś mi się przebrać?
-Masz pięć minut.-powiedziałam i wyszłam. Zeszłam do Lynchowego salonu i zastałam tam baaaardzooo normalny widok (wyczujta ten sarkazm). Ell ganiał Rikera po całym salonie dzielnie dzierżąc patelnię w swej dłoni (tsa...odbija mi~od aut.), Rydel siedzi cała zapłakana  na kanapie i odląda telenowele a Rocky naśmiewa się z Rikera. Riker nie lubi kiedy się z niego naśmiewają, więc w biegu podstawił nogę Rocky'emu.
-Idiota!-wrzasnął Rocky
-Miło mi, a ja Riker-krzyknął Riker i pobiegł dalej
-Nie rozumiem, przecież ja wiem jak on ma na imię-powiedział zdziwiony Rocky.
-No bo on myślał, że mu się przedstawiasz i też ci się przedsawił-powiedziałam trochę załamana  głupotą Rocky'ego
-Ale, że co?
-No myślał, że masz na imnię Idiota
-Ale przecież mam na imię Rocky, czemu on myślał inaczej?-zdziwił się Rocky
-Gosh, no bo on...
-Dobra, Lau. To idziemy?-Boże, dzięki ci, że zesłałeś mi Rossa!
-Jasne Ross. Rocky podyskutój o tym z Van, na pewno ci to wytłumaczy-siostry czasami są bezcenne!
Wyszliśmy z domu i zapakowaliśmy się do samochodu. Ross nie dał mi prowadzić, więc udawałam, że się obraziłam. Więc kiedy dojechaliśmy i wysiadłam, Ross padł przedemną na kolana i zaczął mnie przepraszać..
-Ross, wcale się na ciebie nie gniewam!-powiedziałam rozbawiona
-To dobrze-powiedział podnosząc się z ziemi-ale pamiętasz o tym żeby nie informować reżysera?
-Jasne.
Weszliśmy do budynku i podeszliśmy do recepcji. Tam jakaś cycata blondynka poprawiała makijaż. Kiedy weszliśmy podniosła wzrok i spojrzała na Rossa. Oblizała wargi (błee),i zamrugała "uroczo". Zaraz się zwymiotuję!. Spojrzałam na Rossa i zobaczyłam, że ma chyba takie same odczucia jak ja.Ale dzielnie się trzymał.
-Przepraszam gdzie jest gabinet nr.45?-spytałam powstrzymójąc pawia, ponieważ blondi poprawiła włosy i nachyliła się w stronę Rossa w ten sposó, że jej biust wręcz się wylewał. No ja rozumiem, że Ross jest sexy i wogóle no ale trzeba mieć minimum godności!
-W czym panu pomóc?-spytała Rossa, kompletnie mnie olewając.
-Ekhem-chrząknął Ross chcąc przywołać ją do pożądku, ale efekt był taki, że ona jeszcze bardziej się nachyliła-gdzie jest gabinet nr.45?-powtórzył moje pytanie
-Kochanie, już chcesz iść? Ze mną będzie ci lepiej!-WTF!?
-Przepraszam, ale ja naprawdę myszę iść-powiedział z deka zakłopotany Ross
-Uwierz mi, jak raz spróbójemy to nie będziesz chciał przestać-boże to było tak obrzydliwe!
-Tyle, że ja mam dziewczynę!-powiedział Ross. Chwila, on ma dziewczynę a ja o tym nie wiem?! Co ze mnie za fanka!?
-Tak, a kto to!? Uwierz mi, jestem lepsza!
-To jest moja dziewczyna!-powiedział przyciągając mnie do siebie.
CDN.

$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
Hej miśki! Na wstępie bardzo, bardzo was przepraszam. Nie było rozdziału przez ponad miesiąc. Miałam taki okres w życiu, że nie byłam wstanie pisać.A potem miałam odcięty internet. Postaram się teraz o wiele częściej dodawać rozdziały. Wena i dobre samopoczucie jako tako wróciły, więc teraz powinno być lepiej. Mam nadzieję, że rozdział wam się podobał. Jeszcze raz was przepraszam.
<3u

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz