Nowy rozdział. WoW! Znowu dwa rozdziały na dzień. Matko, dziewczyno opanuj się!
&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
-Hmmmm.... Mam! Pocałuj Mańkę!
-Eeemm... Kim jest Mańka?
-Pająkiem
-A, no dobr... Co?!?! PAJĄKIEM?! Nigdy, powtarzam NIGDY nie pocałuję pająka!
-Musisz!
-Nic nie muszę!
I nagle zobaczyłam przed sobą pająka. Wielkiego, włochatego pająka!
-No, dawaj!-ponagla mnie Rocky, wyciągając do mnie ręce w których trzyma pająka.
-Aaa! Pogieło cię? NIE!
-Oj, nie bądź baba!
-Jakbyś nie zauważył, jestem babą
-Dobra nie ważne, pospiesz się!- powiedział i...podstawił mi pająka przed twarz.
Nie wytrzymałam. Wyszłam z salonu i wybiegłam na ulicę. Nagle usłyszałam wołanie. Ten dłos poznam wszędzie. Nie, to nie głos Van. Głos Rossa.
-Laura, stój!
-Nie! Też mi będziesz wciskał pająka w twarz!?
-Nie!
-To co chcesz?!-krzyknęłam zwalniając
-Pogadać
-Fajnie. To idź do rodzeństwa, dziewczyny, rodziców. Nie mam ochoty na rozmowy.
-Nie mam dziewczyny.
-A ja nie mam chłopaka! I co z tego!?
-Mnie to cieszy
-To, że nie masz dziewczyny?!
-To, że ty nie masz chłopaka
-Super. O tym chciałeś pogadać?
-Nie
-To o czym?
-Usiądź-pokazał na ławkę
-Siedzę. I?
-Czemu tak wybiegłaś?
-Bo ten pacan kazał pocałować mi pająka.
-A nie ma innego powodu? Byłaś przerażona.
-Po prostu boję się pająków i tyle.
-A czemu się boisz?
-Bo tak
-Powiedz
-Dobra. Zauważyłeś może, że mieszkamy bez rodziców?
-Taak...
-A wiesz czemu? Bo nasi rodzice byli podróżnikami. I na jednej z tych swoich wypraw mamę zaatakował pająk. To była samotna wyprawa. Tata nie umiał jej pomóc. Umarła. Jakiś pająk wstrzyknął jej swój jad i umarła. Nie żyje. Rozumiesz?!
-A co z tatą?
-Tata kiedy wrócił był załamany. Popadł w alkocholizm. Pewnego dnia wpadł do domu, zabrał większość pieniędzy i wyjechał. Jego też nie ma. Zamordowali go podczas jakiejś bójki. On też nie żyje!
-Idę zaraz skopać tyłek Rocky'emu
-Nie musisz. On nie wiedział
Chwila milczenia.
-Lau?
-Hm?
-Ja też wiem jak to jest nie mieć rodziców.
-Jak to?
-Zginęli w katastrowie lotniczej
-O boże, Ross! Jak mi przykro!
-Czemu? Jesteśmy w podobnej sytuacji. Lubisz jak się nad tobą użalają?
-Nie nawidzę!
-No właśnie
Myślałam chwilę. On też nie ma rodziców. Tak samo jak ja. Oni wszyscy nie żyją. Czemu?!
Pamiętam pierwsze dni, tygodnie, misiące od śmierci mamy. To było okropne. Od tego czasu panicznie boję się pająków. Alkocholu unikam jak ognia. Tak bardzo wtedy cierpiałam. Bo dlaczego odeszły odemnie osoby które tak bardzo kochałam!? Mimo, że tata pił i zostawiał nas same ze wszystkim to za nim też tęskniłam. Kochałam go! Nadal go kocham! Dlaczego już do nie ma?!
-Idziemy do mnie?
-Jasne, przeciż dzisiaj u ciebie śpię-uśmiechnęłam się. Wstaliśmy i poszliśmy do domu Rossa. Przez całą drogę Ross mnie obejmował. Ale o tym nie myślałam. Myślałam o moich i jego rodzicach. To nie dawało mi spokoju. Chciało mi się płakać. To chyba nie jest takie dziwne. Wtuliłam się mocniej w Rossa. To mnie trochę uspokoiło.
-Już jesteśmy
-Wiem
Weszliśmy do domu. Było cicho. Wszyscy spali. Nic dziwnego, było koło pierwszej w nocy. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że na dworze jest ciemno. Tu robi się ciemno koło 21.30. Poszliśmy do pokoju Rossa. Miałam już rozłożone posłanie.
-Gdzie jest łazienka, chciałabym się przebrać?
Ross zaprowadził mnie do łazienki. Oporządziłam się i wróciłam do pokoju Rossa. To co zobaczyłam zdziwiło mnie. Ross leżał na posłaniu a dla mnie było przygotowane łóżko.
-Ro...
-Ty śpisz na łóżku! Jesteś moim gościem!
-No dobra...
-Dobranoc
-Dobranoc-odpowiedziałam. Ale nie mogłam spać. Kręciłam się na łóżku przez jakąś godzinę.
-Lau?
-Hm?
-Wszystko dobrze?
-Nie mogę spać. Ciągle o tym myślę.
-Ja też. To straszne
-Masz rację
Własnie sobie to uświadomiłam. To było straszne. Nie mam już rodziców! Zaczęłam cicho płakać. Nagle poczułam jak ktoś mnie przytula. To był Ross. Ja też go przytuliłam. Płakaliśmy razem. Dwie osoby które doświadczyły praktycznie tego samego. Które dzięki tragedii tak dobrze się rozumiały. To było straszne.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka! Taki przygnębiający rozdział. Ale cóż. Myślę, że mimo wszystko jest okej. Nie mogę przecież cały czs pisać jakiś psychicznych i głupkowatych rozdziałów.
Buziaki!
Ktoś.
PS:mój blogger wariuje. Czasami mogę pisać komy a czasami nie. Łeee...:(
Ojj to takie smutne :( ostatnia scena jest słodka, no ale też smutna. Cudny rozdział! Trzymaj tak dalej ;) czekam na nexta ♥
OdpowiedzUsuńugh, też nienawidze pająków!