Hmmm... Mam tak zajebisty humor, że zaraz się zrzygam.
Dlatego dziękuję każdej osobie która daje mi chociaż trochę pozytywnej energii
Buziaki!
*******************************************
~oczami Laury*
-Mam pewien plan, jak sprawdzić czy chociaż trochę podobasz się Rossowi.
-Trochę się boję, ale dawaj!
Delly wszystko mi opowiedziała. Trochę banalne, (zgadzam się z tym, ale nie za bardzo miałam pomysł~od aut.) ale może być.
-Trochę to oklepane, Delly...
-A masz inny pomysł?!
-...ale w to wchodzę.
-Super! To jak, do dzieła?
-Jasne!
***
Zaczęłyśmy wcielać nasz plan w życie. Zażądziłyśmy seans filmowy. Po drodze do salonu zachaczyłyśmy tylko o hall, a tam co!? Riker i Van nadal tam stoją i się na siebie gapią. Obie miałyśmy miny typu "ja nic nie mówię, to przecież caaałkiem normalne". Zostawiłyśmy ich, niech nadal....robią to co robią. NIE WAŻNE!
Weszłyśmy do salonu z jakimś filmem w którym grał Ross (specjalnie taki wziełam), rozsiadłyśmy się na kanapie obok chłopców i włączyłyśmy film.
-Musimy to oglądać?- spytał zawiedziony Ross
-Tak, w tym filmie gra taaakie ciacho-powiedziałam
-No miło mi, ale macie mnie na żywo więc czy musicie puszczać ten film?-widać, że było mu miło
-Ale ja nie mówiłam o tobie, tylko o tym brunecie-oczywyście, że mówiłam o Rossie, ale taki był plan.-oj, no weź...
-No dobra, ale nie zgadzam się z tym, że Peter jest większym ciachem odemnie-chciał udawać, że moja uwaga go nie dotknęła. Tym razem jednak nie był tak dobrym aktorem.
-No to start!-powiedziała Rydel
****
No nie powiem, trochę mnie to bawiło. Musiałam wgapiać się w telewizor udając, że podoba mi się ten drugi aktor. Musiałam wzdychać kiedy był bez koszulki i takie tam. Za to nie mogłam robić tego wtedy gdy chciałam, czyli kiedy bez koszulki był Ross. To było takie trudne! Ale sobie poradziłam sobie. Na szczęście!
Teraz siedziałam w kuchni z Rydel i obgadywałam całe wydarzenie.
-I jak myślisz...
-Kobieto, podobasz mu się to mało powiedziane! On... Ja nie wiem jak to nazwać! Wiesz jaki on był zazdrosny?! Jak nigdy!
-Myślisz...?-byłam przeszczęśliwa
-Ja to wiem! A teraz czas na drugą próbę dla Rossa-uśmiechnęła się złowieszczo
-Ryd, tylko ja nie chcę żeby on ucierpiał!
-Co? Aaa, nic mu się nie stanie. Będzie wręcz zadowolony!
-Okej, bo miałaś dziwną minę...
-Ćwiczyłam mimikę.
-Dobra... To co to za próba?
****$*****
-Orangutany w trybie natychmiastowym do mnie!!-ta to ma głosik!
Ledwo się obejżałam, a już przedemną sformował się szereg złożony z Ella, Rocky'ego, Rossa i Rikera. Widzę, że Delly ma niepodwarzalny autorytet, skoro dała radę oderwać Rikera od Van.
-OKEJ! Rozmawiałam z Laurą i dziewczyny zostają na noc! Teraz idą do domu po żeczy więc potrzebujemy dwóch, sama nie wieżę, że to mówię, dżentelmenów! Kto chętny?
-JA!-krzykneli jednocześnie Ross i Riker
-Mamy zwycięsców! A resztę wam powiem jak wrócicie. Wynocha!
Wyszliśmy i poszliśmy do naszego domu.
-My idziemy się pakować, a wy możecie iść do kuchni napić się czy coś. Ross wie gdzie jest kuchnia-powiedziałam
-Ja już byłem w kuchni
-No wiem, Ross sama cię tam zaprowadziłam
-To mogę iść z tobą?
-Po co?
-Żeby ci pomóc.
-Noo doobra-zgodziłam się. Właściwie, czemu nie?
-To Rikessa zostaje w salonie, a ja z Rossem idziemy na górę!
-Coś ty powiedziała?-Van, proszę bez nerwów!
-Że idziemy na górę!
-O Rikessie!?
-A, no tak! No wiesz, połączyłam imię Vanessa z imieniem Riker i wyszło tak.
-Uduszę cię!
-Ross, wiejemy!-krzyknęłam w stronę Rossa i zaczęliśmy uciekać. Wpadliśmy do mnie do pokoju, a ja zamknęłam drzwi na klucz. Uff. Teraz RACZEJ nam nic nie grozi.
-Wow, fajnie masz w pokoju-uśmiechnął się. Teraz zorientowałam się dlaczego. Bo mój pokój może uchodzić za świątynię R5, a w szczegulności Rossa. U mnie nie widać jaki mam kolor ścian, bo w całości są pokryte plakatami. Łóżko i dywan są czarno-różowe, tak samo jak moja szafa i lampa.
-Podoba ci się?-spytałam z delikatną ironią
-Jeszcze nigdy nie widziałem tyle siebie w jednym pomieszczeniu
-To nie podoba ci się?-zrobiłam minę zbitego pieska
-Nie! Yyy.. To znaczy tak! W sensie nie jest źle!
-Okej, okej... Nie pogrążaj się.
-Dobra, to gdzie są te walizki?
-Jakie wlizki, człowieku idę do ciebie na jedną na noc!
-To co kolwiek to jest daj mi to, chce już stąd wyjść.
-Jednak ci się nie podoba...
-Podoba, tylko nie jestem przyzwyczajony do tylu przystojnych buziek naraz-zrobił "brewki"
-Co ty, wcale nie mam tak dużo plakatów z Rocky'm
-Ha-ha-ha. Mówiłem o sobie.
-No wiem, masz duże ego
-Coo!?
-Nic, nic. Zbieramy się.
Wyszliśmy.
------$----------------------------------
Dwa rozdziały jednego dnia. Juhuu!
Wiem, że krótkie. Ale dwa. Docenić. Chociaż wiem, że dupne. Bez polotu. Bez pomysłu. Wiem.
Jak już mówiłam(pisałam) mam tak zajebisty chumor, że..... no właśnie.
Buźka!
Ktoś.
Zaszalałaś widze :D dwa rozdziały w jeden dzień :o świetnie napisany! I tekst :,-Podoba, tylko nie jestem przyzwyczajony do tylu przystojnych buziek naraz" powala XD hahaha Ross i ta jego samoocena XD uuu paln Rydel i Laury *-* czekam na nexta!♥
OdpowiedzUsuń