#3 godziny później#
Obejrzeliśmy już film i aktualnie siedzimy u Rossa i słuchamy muzyki na yt. Wybieramy na przemian piosenki. Dzięki temu poznajemy się właściwie jeszcze lepiej. Chociaż znamy się trzy dni, to mam wrażenie, że całe życie. Ross śmiał się jak póściłam mu "Loud" jako moją ulubioną piosenkę.
-To dlatego tak się wydzierałaś przy tej piosence!-śmiał się
-No wiesz, bądźmy głośno-odpowiedziałam równierz się śmiejąc
-Taa, dziwiło mnie, że nie krzyczałaś "Kocham cię Ross" albo "Zostań moim mężem, Rossy!"-rechotał
-Haha, chciałbyś!-śmiałam się-serio tak krzyczą?
-Czasami nawet składają takie propozycje jak ta lala w biurze-tu Ross się wzdrygnął
-I ty to słyszysz?
-Znaczy oferty łóżkowe składają na M&G. Ale tylko niektóre. Na szczęście!
-No wiesz, bycie bogiem nastolatek nie jest łatwe
-Hah. Myślisz, że jestem bogiem nastolatek?
-Moim na pewno kiedyś byłeś
-A już nie jestem?-udał, że płacze
Podzieliłam się z nim moimi przemyśleniami (z poprzedniego rozdziału~od aut.) Zgodził się ze mną. Cieszę się, że ktoś zgadza się z moimi pokręconymi myślami.
Zeszliśmy na dół z zamiarem znalezienia reszty. (Nie chce mi się wymieniać imion) To co tam zobaczyliśmy było baaardzo normalne.
Rikera i Vanki nie było. Okej, to rozumiem. Ale nie to stanowiło problem.
Ell i Rocky wąchali naszyjniki i bransoletki Rydel, co pięć sekund się nimi wymieniając. Zaś sama Delly była zaczajona za kanapą (na której siedział zespół Rockliff) z patelnią w jednej ręce i młotkiem w drugiej.
-Okej... Udam, że jesteście nor....-zaczęłam ale Ross mi przerwał:
-RYDEL, STÓJ!-wrzasnął i złapał swoją siostrę w pasie tym samym uniemiżliwiając jej zadanie śmiertelnych ciosów tym jakże normalnym istotom. Te jakże normalne istoty właśnie się zorientowały, że przez cały czas ich poczynania były obserwowane przez taką jedną wku*wioną blondynkę. I z piskiem, rozsypójąc całą biżuterię do okoła uciekły na górę. Odebrałam Rydel patelnię i młotek i odłożyłam na miejsce. Delly trochę się uspokoiła i zaczęła sprzątać rozwaloną biżuterię więc się przyłączyłam i szybciej nam poszło. Kiedy skończyłyśmy padłyśmy zmęczone na kanapę. Co jak co ale ona ma naprawdę tego dużo!
-To co robimy-spytała dysząc
-Nie wiem. Zbierzmy wszystkich i może coś razem wymyślimy-odparłam
-Nie zły pomysł. Boże, czemu nie dałeś mi siostry tylko jakieś stado bezmyślnych ogórków!?
-Ogórków? Serio?
-Jak Rocky był mały, to se wymyślił, że wszystkie dzieci to ogórki. I tak się przyjęło
-Aha, no dobra... Nie wnikam, bo znając tok myślenia Rocky'ego...
-O tak... Widzę, że już doskonale się orientujesz co i jak.-uśmiechnęła się do mnie- OGÓRKOWE MAŁPY DO MNIE W TRYBIE NOW!!!!
-Matko, Rydel przez ciebie ogłu...-nie dokończyłam bo przedemną uformował się szereg złożonych z istot płci przeciwnej, chociaż po tym jak Riker się błyszczykował to śmiem wątpić...
-Tak jest!-wrzasnęli
-Nie wiemy co robić, więc czekamy na...
-Na co czekacie?-spytała jak zwykle ogarnięta Van schodząc do salonu
-Na pomysły co robić-wyjaśnił jej uprzejmie Riker
-A może dla odmiany przyjdziecie do nas na noc? Wiecie taka mała imprezka tylko dla nas
-Jasne tylko jak będziemy spać?-spytał Rocky
-Ty na kanapie, Ell w kuchni, Rydel w gościnnym, ja z Rikerem a Raura...
-Co!?-wrzasnęliśmy razem z Rossem
-Vanessa powiedziała, że Rocky śpi na kanapie, ja w kuchni...-próbował tłumaczyć Ell
-Wiem co powiedziała Van, młotku!-wrzasnęłam na Elinghtona, który od teraz chyba mnie się boi-tylko Van, wytłumacz mi łaskawie...
-Jaka Raura!?-dokończył za mnie Ross
-No wiecie, szybciej się wymawia
-No okej... To gdzi będą spali ROSS i LAURA?-spytałam wyraźnie akcętując nasze imiona
-A wy u ciebie Lau
-Tylko wiesz...-zaczęłam-Ross czuje się nieswojo w moim pokoju...
-Ja też się tak czuję jak tam wchodzę!-odparła Vanka-tyle gapiących się oczu...
-Czyich oczu?-zainteresował się Rocky
-Waszych
CDN.
$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
No siema! Właściwie rozdział dodaje już następnego dnia.
Ale nadal jestem pogrążona w smutku (jeśli chcesz wiedzieć zajrzyj do poprzedniej notki)
Także ten....
Buziaki
Ktoś.
PS.sorry z błędy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz