sobota, 4 kwietnia 2015

Rozdział 12


(...)-To jest moja dziewczyna-powiedział Ross i przyciągnął mnie do siebie.
Chwila, chwila CO!? Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem. Ten spojrzał na mnie błagalnie. Nie dałam rady mu odmówić. Po za tym to może być całkiem przyjemne:)
-Dokładnie, także proszę odczepić się od mojego chłopaka!-powiedziałam żeby trochę pomóc Rossowi.
-Słucham!? Spotykasz się z tą suką?! Kochanie, ja jestem lepsza od tej zdziry!
-Przepraszam, ale mówi pani o mojej dziewczynie! A teraz proszę mi powiedzieć gdzie jest gabinet nr.45!-ooo, Ross się chyba zdenerwowoał! Co zresztą było całkiem miłe. Tapeciara chyba się przestraszyła kiedy Ross wrzasnął bo powiedziała tylko
-Na drugim piętrze, po lewo od windy-
I tak ma być!
-Dziękuję-powiedział Ross,złapał mnie za rękę i wyszliśmy. Wsiedliśmy do windy, i natychmiast zaczeliśmy się śmiać
-Hahahah! To było niezłe-powiedziałam
-Bardzo śmieszne, tobie nie składała dwuznacznych propozycji-"obraził się" Ross
-Oj, no weź! Spodobałeś się jej!-powiedziałam wcale nie powstrzymójąc śmiechu
-Hah, wielce zabawne. Ale dzięki, że mi pomogłaś
-Spoko, nie ma sprawy. I tak dobrze, że nie zarządała dowodów!-zaśmiałam się
-Na przykład jakich?
-Na przykład pocałunku
-No racja. Nie żeby coś, ale wiesz byłoby trochę nie zręcznie-powiedział
Spojrzałam się na niego, a on na mnie. Chwilę tak patrzyliśmy. Miał takie cudowne oczy! Potem zaczeliśmy się do siebie powoli zbliżać. Chciałam go pocałować. Bo mimo tego, że  przestałam już traktować go jak gwiazdę, to nie znaczy, że przestał mi się podobać. Było coraz bliżej kiedy... drzwi od windy się otworzyły. Natychmiast się opamiętaliśmy i szybko wyszliśmy z windy. Zapukałam  do drzwi gabinetu
-Proszę!
Weszliśmy do środka, a tam zobaczyliśmy jakiegoś pana w średnim wieku siedzącego z biurkiem
-Ach, to wy! Proszę, siadajcie-wskazał krzesła
-Dzień dobry, nazywa...
-Och, doskonale wiem kim jesteś! Jestem Albert Coronev, wasz reżyser. Jak widzę, znacie się już-powiedział. Kurde, przez te wszystkie wydarzenia zapomnieliśmy o planie!
-Tak znamy się już-odpowiedziałam, bo nic innego nie przyszło mi do głowy
-Świetnie. Wezwałem was tu żeby dać wam pierwsze strony scenariusza. Muszę was poinformować, że jeśli film się sprzeda to odrazu planujemy drugą część.
-To świetnie-odpowiedzieliśmy chórem
-Spotkamy się za tydzień i będziemy kręcić te sceny które dostaliście. Wiem,że niezbyt dobrze się znacie, ale zaczniemy od pocałunku. To pierwsza scena w filmie.
Spojrzeliśmy na siebie zmieszani i trochę zszokowani
-Ekhem... Nie no jasne, przecież jesteśmy aktorami-powiedział zakłopotany Ross
-Świetnie, także widzimy się za tydzień!
-Jasne, do widzenia-i wyszliśmy
CDN.

2 komentarze:

  1. Świetny rozdział! :D
    Czekam na ciąg dalszy ;)
    Pozdrawiam,
    Sashy ♫

    PS/ nominowałam Cie do TB (jak jesteś zawalona obowiązkami czy czymś innym nie musisz pisać c;) - http://magicandlove-raura.blogspot.com/2015/04/tb-po-raz-2.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że powinnam napisać (i wogóle dzięki, że rozdział ci się podoba), ale trafiłaś idealnie.
      Mam trochę spraw na głowie i chyba nie dam rady.
      Przepraszam.
      Może niedługo wstawie tego one shota, ale nie jestem pewna.
      Postaram się.
      Ktoś.

      Usuń