środa, 22 kwietnia 2015

Szczęśliwy rozdział 13 :)

Kiedy wyszliśmy zapanowała niezręczna atmoswera. To będzie takie...dziwne. Nie żeby mi się to nie podobało. No bo ja tam nadal uwarzam, że Ross to mega ciacho itd. Ale to jednak mój przyjaciel.
Ogólnie doszłam niedawno do wniosku, że nie jestem w nim zakochana. Uważam, że jest przystojny. Nic więcej. Tak naprawdę, nigdy go nie kochałam. Bo doszłam do wniosku, że nie mogłam. NIE ZNAŁAM GO. Wiadomo, że dużo o nim wiedziałam, jak każda fanka. Ale wiedziałam dużo żeczy o Produkcie. Kolejnym Produkcie Show Biznesu. Nie chodzi o to, że udawał kogoś kim nie jest. W to nigdy nie uwierzę. Ale nie da się znać dobrze osoby której nie widziało się na oczy. W tym biznesie nie da się być w stu procentach sobą. Kiedy go (ich, bo to dotyczy całego R5) spotkałam na M&G to poznałam go (ich) naprawdę. I naprawdę szczerze ich uwielbiam. Ale już nie tak jak fanka. Tylko tak normalnie. Jak człowiek człowieka. Nadal ich muzyka wiele dla mnie znaczy. I jestem ich fanką. Ale już w inny sposób.
(Ja i te moje refleksje~od aut.)
-Więc...-zaczął Ross
-Więc...-powtórzyłam
-Um...
-Stop!-krzyknęłam-tak nie może być! Jesteśmy przyjaciółmi Ross. A to pocałunek nie nasz tylko bohaterów. Więc myślę, że po prostu to zrobimy i tyle.
-Tak, masz rację-zgodził się ze mną
-Nie chcę takiego czegoś między nami. Chcę się przy tobie czuć swobodnie, a nie tylko myśleć o tym co będzie. Okej?
-Okej
-Okej-lekko się uśmiechnęłam
-Okej-też się uśmiechnął
-No to okej-uznałam (jak ja kocham "Gwiazd Naszych Wina"!~od aut.)
-Lubisz "TFIOS"?-spytał uśmiechnięty Ross
-Ubóstwiam!
-Ja też. Chcesz obejrzeć?
-Widziałam tysiąc razy, ale oczywiście, że tak!-serio ubóstwiam ten film
-Okej(XD) To u mnie, czy u ciebie?
-U ciebie. I tak muszę zabrać żeczy
-No to okej
-Ross!
-Co
-Nico
-Okej?
-Okej-odpowiedziałam
*****
Kiedy weszliśmy do salonu, dostałam zawału.
~ Rocky skacze po kanapie w spódniczce zrobionej z gazety w rytmie disco polo.

~Rydel je żelki (świat się skończył!)

~Van ma różowe włosy

~Riker maluje sobie usta błyszczykiem Van

~Ell śpi w stojaku na gazety

WHAT THE FUCK,JA SIĘ PYTAM!?!?!!

-CO TU SIĘ DZIEJE, DO CHOLERY!?-wrzasnęłam, ale nie dostałam odpowiedzi
-Rydel, jesz żelki!?-tym razem krzyknęłam razem z Rossem. Na te słowa Ell odrazu się przebudził.
-Orze...
-Nawet nie próbój!-przetwałam mu. (Pamiętam tą zabawę po której Ross miał odpał)
-Okej...-skapitulował i poszedł do siebie do pokoju. (W moim opowiadaniu Ell mieszka z Lynchami~od aut.) Czyli tego mamy z głowy. Teraz tylko trzeba zająć się resztą.
-Okej!-przejełam dowodzenie-Riker, oddaj błyszczyk Vance i do siebie! Van, nieźle ci w tych włosach. Pogadamy później, teraz idź do Rika, albo do Rydel. Delly! Natychmiast zaprzestań jedzenia żelków!-Rydel popatrzyła na mnie zamglonym wzrokiem, machinalnie pokiwała głową i odłożyła żelki. Ale nie mogła wstać z fotela otumaniona za bardzo była, bidulka.
-Ross, weź jej pomóż i przyjdź zaraz do mnie
-Okej-powiedział  i zaniósł Rydel do jej pokoju. Ja tym czasem starałam się dotrzeć do Rocky'ego
-Rocky-nic-Rocky!-znowu nic- ROCKY, DO CHOLERY NO!-tym razem... znowu nic. Ale ten tym potrafi wkurzyć człowieka! UGH! Aż się chce patelnią przywalić!
-Jestem!-krzyknął Ross wbiegając do salonu Ross
-Widzę.
-Masz niezłe zdolności przywódcze. Poradzić sobie z moją rodziną to nie lada wyzwanie
-Dzięki, ale to jeszcze nie wszyscy.Co robimy z tym orangutanem?-wskazałam na Rocky'ego ciągle skaczącego po kanapie
-Mam pomysł-powiedział Ross, po czym chwycił paczkę żelków których Rydel nie zdążyła zjeść. Następnie ułożył z nich ścieżkę prowadzącą do pokoju Rocky'ego. Ja tym czasem obserwowałam co się dzieje. Rocky nagle znieruchomiał i zaczął węszyć. I ni z tego ni z owego rzucił się w ślad za żelkami. Wpadł do swojego pokoju, a zadowolony Ross zamknął za nim drzwi.
-To idziemy oglądać film?
-Okej

++++++++++++++++++++++++++++++++mam dla was rozdział
Ten pierwszy fragment to moje przemyślenia. Może trochę dziwne, ale cóż... Nie oszukujmy się, nie jestem normalna:)
Sorry za błędy.
Buziaczki!
Ktoś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz