poniedziałek, 25 maja 2015

Rozdział 18

Minął tydzień.
I dziś jest dzień który zmieni moje życie (XD)
Dam dam(n)  daaam (złowiecza melodia z horroru)
Okej, ogar.
Ale w sumie od teraz wszystko się zmieni.
No i prawie bym zapomniała. Dziś będę się całowała z osobą która jest moim crush'em od jakiś 2- 3 lat.
No nie mogę się doczekać.
Znaczy to na pewno będzie ciekawe przeżycie. Ale wolałabym przeżyć pierwszy pocałunek z osobą do której coś czuję. Bo Ross jest bardzo przystojny i w ogóle, ale to TYLKO przyjaciel.
No tak, tak. Mam 18 lat i dopiero teraz będę się pierwszy raz całować. To wcale nie jest śmieszne. Po prostu jakoś tak nie było okazji.
Okej, kogo ja oszukuję
Okazji było mnóstwo. I tak, wiele razy chciałam to zrobić.
Ale zawsze coś albo przeszkadzało, albo ja w ostatniej chwili tchórzyłam. Bo to, że chciałam, nie znaczy, że się nie bałam.
Ale dość.
Rossowi włosy wróciły do normy, Rydel nikogo nie zabiła za ten młotek a Ratliff przeżył upadek z lampy. No, a potem mało co nie dostał wstrząsu mózgu, bo Rocky i Delly na zmianę nim potrząsali żeby dowiedzieć się czy żyje. I ma uszkodzoną błonę bębenkową w prawym uchu, bo wspomniane wyżej osoby tak mu się wydzierały do ucha, że tak jak mówię, chwilowo ogłuchł. Naszczęście tylko na jedno ucho, nieznacznie i chwilowo.
No.
Ubrałam się i gotowa zeszłam na dół w celu spożycia śniadania. Zjadłam szybko płatki na mleku po czym włożyłam miskę do zmywarki. Chwyciłam torbę i wybiegłam z domu, uprzednio żegnając się z Vanessą.
Na podjeździe czekał już na mnie czarny samochód Rossa. Oczywiście z Rossem w środku.
-Siema - rzuciłam wsiadając
-Cześć
Jechaliśmy chwilę w ciszy. Po raz pierwszy ta cisza mi przeszkadzała. Ale chyba dlatego, że oboje widzieliśmy co się za chwilę stanie.
-Stresujesz się? - zdziwiło mnie to pytanie. W sumie nie wiem czemu. Tak po prostu.
-Trochę, a ty?
-Ja też trochę.
Znowu zapadła cisza. Tym razem to ja postanowiłam ją przerwać.
-Ale pamiętaj o naszej umowie
-Co?
-Pamiętasz? Jesteśmy przyjaciółmi, a to tylko pocałunek bohaterów.
-Aaa, tak. Tak, jasne, oczywiście.
Dojechaliśmy pod studio. Świetnie.
A więc to tutaj.

*********
Okej.
Wiemy mniej więcej co i jak. Gdzie co jest i tak dalej.
Jestem już przebrana i właściwie nie wiem na co czekam.
Siedzę właśnie w mojej garderobie i rozmawiam z Maią. Maia to moja stylistka. Ma mnóstwo pozytywnej energii.
Kiedy tylko mnie zobazcyła, to pobiegła do mnie, stwierdziła, że jestem piękna i wzięła w obroty.
W ten sposób już w pół godziny stałam się całkiem inną osobą.
Bo Maia zatrudniła się też jako makijażystka.
Ogólnie, świetna babka.
-To co, dzisiaj będzie łatwo, co? - spytała, robiąc "brewki"
-Hę?
-No macie łatwo, skoro jesteście parą
Mało co nie spadłam z krzesła
-Co?! Nie, nie! Nie jesteśmy parą. Po prostu się znamy. Od...jakiegoś tygodnia.
-A, to sorry. Po prostu widać, że coś was łączy.
-No łączy nas dużo żeczy. Ale żadne "romantyczne" uczucia.
-Ale wy tak na siebie patrzycie....
-LAURA MARANO PROSZONA NA PLAN-rozległ się głos z głośników, tym samym ratując mnie przed ciągłym tłumaczeniam Maii, że nie jesteśmy parą. Ta dziewczyna jest pod tym względem taka sama jak Rydel. Nigdy nie uwierzy, że nie jesteśmy razem.
Udałam się na plan i pierwszą rzeczą która przykuła moją uwagę był Ross.
Był taki przystoj...
Ogar, to tylko przyjaciel!
Ale przystojny to on jest.
UGH, STOP!
Otrząsnęłam się pospiesznie z transu. Nie bardzo chciałam żeby Ross zauważył mój zwis.
Za późno.
Sekundę potem poczułsm na sobie jego wzrok. Ukradkiem na niego popatrzyłam. Patrzył na mnie intensywnie. Wręcz pochłaniał mnie wzrokiem.
OGARNIJ SIĘ KOBIETO!!
ROSS DO CIEBIE NIC NIE CZUJE!!!
Czemu moje myśli są dziś przeciwko mnie?
Podniosłam wzrok i popatrzyłam mu prosto w oczy. Chyba się trochę speszył, ale nadal na mnie patrzył.
Oboje mieliśmy ostatnie poprawki wyglądu przed nagrywkami, więc nikt nie zauważył, że na siebie patrzymy.
Dzięki temu obyło się bez głupich pytań.
Cały czas tak na siebie patrzyliśmy. W jego wzroku było coś co mnie hipnotyzowało. Nie umiałam przestać.
Ale musiałam.
Przerwał nam głos reżysera, który domagał się rozpoczęcia nagrywek. Natychmiast odwrócilliśmy wzrok.
No i nadszedł ten moment.
Ufff...
Wdech, wydech....
-Akcja!
Wszystko robiłam płynnie, bez zająknięcia.
To był mój pierwszy raz na planie, ale miałam wrażenie, że robię to od dziecka.
Zawsze chciałam to robić.
Jak się okazało jednak, nie wszystko poszło tak dobrze.
Ogólnie w pierwszej scenie chodziło o to, że dwójka (zakochanych) nastolatków spotyka się po wakacjach. Wpadają sobie w ramiona, chwilę wymieniają poglądy i się całują.
Wszystko pięknie, romantycznie itd.
I o ile z wpadnięciem sobie w ramiona i wymienianiem zdań nie mieliśmy problemu, to z pocałunkiem... Było trochę gorzej.
Za pierwszym razem dostaliśmy głupawki.
Za drugim razem Ross się potknął.
Za trzecim zachciało mi się kichać.
Za czwartym znowu dostaliśmy głupawki.
Za piątym...
Za piątym razem stało się.
Ross nachylił się (jak by nie było jestem niższa) i wpił mi się w usta.
To było coś niezwykłego. Bez zastanowienia odwzajemniłam pocałunek. Wplotłam mu ręce we włosy, tym przyciągając go tym bliżej siebie. Z każdą chwilą pocałunek robił się coraz bardziej namiętny. Miałam wrażenie, że nasze ciała są do siebie idealnie dopasowane. Poruszaliśmy się w tym samym rytmie. Tworzyliśmy wspólny taniec. Ross pogłębiał pocałunki, co mi się podobało, więc odpowiadałam mu tym samym. Słyszałam jak wali mi serce. Całowaliśmy się dość długo. Miałam wrażenie, że jestem na innej planecie, oddalonej tysiące kilometrów.
W tej chwili byłam tylko ja i Ross. Nic innego się nie liczyło. Mimo, że był to pocałunek "udawany".
I wtedy usłyszałam
-Cięcie!
Oderwaliśmy się od siebie jak oparzeni.
-Świetnie, ale nie było widać tych emocji. Macie być zakochani do szaleństwa!! Miłość, namiętnoś, tęsknota! Jeszcze raz!
Co? Czy ja się przesłyszałam? Na prawdę pocałunek mi się podobał, ale...
CHOLERA!
POCAŁUNEK MI SIĘ PODOBAŁ!
D. A. M. N
Jezuuu! Co ja zrobię jeśli się w nim zakocham?
Kuźwa.
AAAAAA


Wdech, wydech, wdech, wydech...



¥¥¥¥¥¥¥€€€} €€€€€£€£££££££££¤¤¤¤¤^¬
HEJ.
A JA ZNOWU Z CAPSEM
NO COMMENT
ZNACZY MACIE KOMENTOWAĆ
NEVERMIND
WIEM, CAŁKIEM ZAWALIŁAM.
PRZEPRASZAM
MIAŁ BYĆ PIĘKNY POCAŁUNEK RAURY, A JEST... TO
SORRY
NIE CHCĘ ZGRYWAĆ BIEDNEJ I POŚWIĘCAJĄCEJ SIĘ.
ALE SPRÓBUJCIE DOCENIĆ, ŻE MAM W TEJ CHWILI 38,5°
TAK,JESTEM CHORA.
DLATEGO PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKIE BŁĘDY
I BEZNADZIEJNY ROZDZIAŁ
DZIŚ JAK WIDZICIE, TYLKO RELACJE RAURY.
BEZNADZIEJNIE OPISANE, ALE CÓŻ.
BUZIAKI:-*
KTOŚ.
PS.  I SORRY, ŻE ZNOWU TAKI KRÓTKI.

4 komentarze:

  1. Boshe jesteś straszna wiesz? Twój blog to jeden z najfajniejszych jakie czytałam. Twój humor wywołuje u mnie łzy i bóle brzucha a opisy rzucają na kolana ;) Ten blog to taki mój odstresowywacz xD (jest takie słowo?) Pisz dalej i nie pieprz bzdur. Ciekawe co bd dalej x'D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:*
      Odrazu mi się humor poprawił:)
      Ktoś.

      Usuń
  2. Ty nie mówisz poważnie prawda? To było piękne! <3 Jestem tu pierwszy raz i już mi się podoba ;)
    Pozdrawia Rina~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:*
      Takie słowa są dla mnie bardzo ważne :))
      Ktoś.

      Usuń