poniedziałek, 2 listopada 2015

Rozdział 24 'boże kobieto, jak my się dawno nie widzieliśmy!'

BYŁAM NA KONCERCIE HELOŁ JA TAM BYŁAM I TĘSKNIĘ ZA MOIMI MISIAMI BOSZE PRZYTULIŁAM RY PIĘĆ CHCE TAM WRÓCIĆ JUŻ
!!!!!



Uwaga wszyscy, mam dezorientację psychiczną, dlatego rozdział jest dopiero teraz i w dodatku taki...ekhem...cudowny

-------///***@*!?!($)---



No ja rozumiem
W życiu każdego człowieka czasami jest tak, że ma ochotę zawinąć się w bezpieczny kokon z kołdry i nie wychodzić do końca życia.
Ja mam teraz tak samo
To wszystko mnie męczy, nie mam pojęcia na czym stoję.
Ross mnie całuje-super tylko nie robi nic poza tym, i zaczynam podejżewć, że traktuje mnie jak zabawkę
Nie wiem czy straciłm pracę, bo kiedy poszliśmy po dwóch dniach siedzenia w szpitalu do studia, było zamknięte. Może Albert się zdenerwował i nas wylał.
Nie wiem kim jest Rocky:czy po...kręconym wariatem uzależnionym od żelków, wesołym, pełnym energii, czy poważnym, dorosłym człowiekiem który mnóstwo rozumie.
Nie wiem czy coś jest czarne czy białe, mam ochotę kopać i wrzeszczeć na myśl o aktywnym spędzaniu czasu i codziennie skaczę z dywanów licząc, że każdy następny raz będzie ostatni.
Od wyjścia Rydel ze szpitala minął okrąglutki tydzień, a ja od tego czasu nie robię nic innego po za wpędzaniem się coraz głębszą depresję.
Nie spotkałam się z nią, ani jej rodzeństwem (i chłopakiem) ani razu, mimo, że Van biega do nich codziennie i czasami nawet nie wraca, co jest trochę irytujące bo nigdy mnie nie iformuje o swoich planach.
Zresztą, w ogóle się do mnie nie odzywa.
Chyba uznała, że jestem bezduszną poczwarą myślącą tylko o sobie i doszła do wniosku, że będzie mnie ignorować.
No cóż, tak widać miało być.
Nie, nie prawda
Ten głupi argument nie mający żadnego realnego poparcia zawsze służy ludziom do marnych prób pocieszenia innych, a w gruncie  rzeczy jest kompletnie denny i nie przydatny.
Może rzeczywiście powinnam się ogarnąć.
Nie stało się nic szczegulnie specjalnego, żebym musiała zacząć się zachowywać tak a nie inaczej. Poprostu wróciłam ze szpitala, walnęłam się na łóżko i tyle.
Wyłączyłam telefon, z komputera korzystam tylko wtedy kiedy oglądam filmy, bez logowania się na rzadne serwisy społecznościowe. Tak na wszelki wypadek, jak by ktokolwiek się mną przejmował.
  Czy chcę być dziewczyną Rossa?
Tak
Czy Ross chce być moim chłopakiem?
Nie wiem
Czy zaniedbałam przyjaciół?
Tak. Z całą pewnością.
Ale czy oni robili cokolwiek, żeby się ze mną skontaktować?
Nie

No właśnie.
Caaały tydzień zadaję sobie te pytania
I w sumie wszystkie oprócz tego pierwszego cały czas mają inne odpowiedzi.
Z drugiej strony, czy ja chcę być dziewczyną Rossa? Czuję się z nim bezpiecznie, uwielbiam jego poczucie chumoru, jest strasznie wygodną poduszką i świetnie całuje.
Z drugiej strony, to pierwszy chłopak z którym moje relacje są tak zażyłe, więc w sumie nie mam pojęcia na czym stoję.
No to wracamy do punktu wyjścia. Albo raczej wejścia, ale nie ważne.
Ja jestem na serio porąbana. Przez chwilę byłam gotowa wstać i wyjść na dwór, tylko dlatego, że miałam ochotę wypróbować skoki z krawężnika, ale zaniechałam, bo jestem za bardzo leniwa

Postanowiłam jeszcze bardziej się zdołować, więc zaczęłam przeglądać zdjęcia w telefonie. Do tego celu włączyłam go po raz pierwszy w tygodniu (tak, jestem w stanie wytrzymać tydzień bez telefonu).
Kiedy tylko się włączył, zalało mnie tyle powiadomień, wiadomości, przypomnień, że mnie wgniotło w materac.
Zrezygnowałam więc z pierwotnego pomysłu i zajęłam się ogarnianiem tego wszystkiego.
Sprawdziłam powiadomienia z gier, Facebooka i Tweetera i tych wszystkich głupot. Potem nieodebrane połączenia. No tutaj to mnie zamurowało
Van:47
Rydel:54
Riker:38
Rocky:32
Ell:42
Ryland:18
A Ross... No jak to on, nie poddał się tak łatwo :143
Może jednak się starali...
Ale nie, jak by im zależało to by do mnie przyszli.
Nawet Van która ze mną mieszka, nie ma ochoty na moje towarzystwo.
Kiedy ochłonęłam po ilości prób skontaktowania się ze mną, przeszłam do sms-ów.
Tych już było trochę mniej
Van, Rocky, Ell i Ryland sobie odpóścili. Wsumie nic dziwnego.
Rydel i Ross jednak się nie poddali i zasypali mnie wiadomościami od :
''wszystko ok?''
''halo, odezwij się!!?''
Przez
''LAURA, MARTWIĘ SIĘ!!!''
Do:
''Odezwij się, proszę. Strasznie się o ciebie martwimy. Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć''
Westchnęłam.
Czemu ja właściwie jestem na nich zła?
A no tak. Nie przyszli do mnie.
Ale z drugiej strony wcale się nie dziwię. Też nie miałabym ochoty na spędzanie czasu z kimś takim jak ja, zwłaszcza w tej odsłonie.
Więc może powinnam do nich iść?
Przeprosić?
Bo przecież najbardziej byłam zła na Van. I tu mi się wydaje, że miałam realne powody.
Bo ona się mną nie interesowała, mimo że jestem jej siostrą. Halo, mieszkamy razem! Tak trudna było wejść po schodach i zapukać?!
Efekt jest taki, że całą złość i frustrację wyładowywałam na Lynchach (i Ellu).
To był błąd.
Najwyższy czas coś z tym zrobić.


Stałam sobie spokojnie [aha, jasne xD] przed domem mych przyjaciół i rozważałam dwie opcje. Mianowicie:
a) uciec, zanim się zorientują, że tu byłam
czy
b) pokazać klasę i jednak wejść
Po rozważeniu wszystkich możliwych wariantów doszłam do wniosku, że ostatnio nie było mi dane cieszyć się czynami chwalebmymi więc skorzystam z okazjii i wykarzę się w tej dziedzinie [przeczytaj to zdanie jeszcze raz a potem o nim zapomnij, bo jescze ci się pogorszy].
Zebrałam się więc na odwagę i zapukałam.
Otworzył mi Ross którego na mój widok najwyraźniej zamurowało.
No co jest? Włosy umyłam i nawet uczesałam, umalowałam się, jestem w ubraniu (a nie w piżamie, jak to mi się ostatnimi czasy zdarzało)
O co chodzi?
Nagle Ross się zerwał jak oparzony.
Przylgnął do mnie i mocno mnie pocałował, co nie powiem, zaskoczyło mnie.
Nie żebym narzekała. [proszę bardzo, dla wszystkich raurzątek ^-^]
Nagle się odsunął i spojrzał na mnie uważnie, jak by sprawdzał czy to na pewno ja. Po dłuższym namyśle, doszedł chyba do wniosku, że to jednak ja, więc rzucił mi się na szyję.
-O boże, to ty, jak ja się o ciebie martwiłem
A no tak, przecież od tygodnia prawie nie wychodziłam z łóżka, nie mówiąc już o dalszych dystansach.
-Jak widzisz, jednak żyję-niedobrze, to miało zabrzmieć bardziej miło
Na szczęściel Ross chyba nie usłyszał jadu w moim głosie, bo wepchnął mnie do środka, wołając coś w stylu ''LUDZIE NA DÓŁ HALO LAURA TU JEST TYM RAZEM PRAWDZIWA PRZYSIĘGAM STOI OBOK MNIE NO CHODŹCIE!!!!''
Po chwili na schodach pojawiła się Rydel z gaśnicą.
-Ogarnij się człowieku, bo ci to w łeb wpakuję. Ile razy mam ci mówić, że masz zwidy, ty idio... O MÓJ BOŻE, LAURA, TO NAPRAWDĘ TY?!?
-Chyba tak-odparłam nie pewnie, bo tak na prawdę sama nie miałam pojęcia.
Rydel walnęła gaśnicę na bok, poczym podbiegła żeby mnie uściskać.
Ledwo jednak się wydostałam, przygniotło mnie stado słoni złożone z Rikera, Rocklifa i Rylanda, którzy zaalarmowani wrzaskami Rossa i Rydel przybiegli pędem, by ratować ich z opresji.
Nie wnikam
-Boże kobito, jak my się dawno nie widzieliśmy! Postarzałaś się trochę!-walnął Rocky.




Błeeeeeeeeee
BŁEEEEEEEEE. 
Też żygcie? 
To się zgadzamy
To jest pierwsza część tego gónwa
Druga może w środę, może w piątek. 
Mam nadzieję że jednak daliście radę to przeczytać. 
Mimo wszystko
Moje życie powiem wam nie wygląda zbyt różowo. 
Nie żebym teraz miała się nad tym rozwodzić
... 
... 
A TAK W OGÓLE TO KTO BYŁ NA KONCERCIE CO
Ja wiem że to było dawno i w ogóle. 
I nikt tego już nie przeżywa
Walić 
W każdym razie ja byłam i było zajebiście, tyle powiem. 
Spotkałam wszystkich moich menżuf
I tak dalej
I pozdrawiam pewną osóbkę która dała radę zawiązać buty (na stojąco!) w tym tłumie który zgniatał nas ze wszystkich stron
Ona się chyba domyśla o kogo chodzi :3
No także papa 
I miłego wieczoru jeśli ktoś to czyta. 
Kocham was i R5
Bardziej niż jednorożce 
Ktoś. 
No i sorry za błędy jak cuś :3

5 komentarzy:

  1. Cudowny rozdział!
    Wcale nie jest zły. Jak zawsze wyszedł ci świetnie. :)
    Ja nie byłam na koncercie, ale o tym wolę nie myśleć. :(
    Czekam na next. :* Mam nadzieję, że dodasz go szybko.

    Ps. Jak będziesz miała chwilę czasu to może wbijesz na mojego bloga?
    http://life-is-like-a-labyrinth-raura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Onie płaczę xD
    Z tego wiązania butów xD
    Ale jakoś dałam radę! :D

    Tak, to o mnie mowa xD

    Rozdział super xD
    Twoje teksty >>>
    I ej! Ja nadal przeżywam!
    Przytuliłam Rossa!
    I Rydellington!
    I Ricky'ego (Riker+Rocky xD)
    I ciebie!!!!

    No czekam na dalszą część xD
    Papapapapa
    :***

    Kalinka :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Nareszcie się doczekalam!!!
    Rozdział cudowny boski i wszystko na raz!!!
    Ross miał zwidy i widział wszędzie Laure to jest bardzo ciekawe i mi sie podoba.


    Tak długo tego rozdziału nie było, że myślałam nad moim długopisem, który dawno nie był używany, ale jednak dałam ci szansę i mnie nie zawiodlas.


    Na koncercie nie byłam i bardzo z tego powodu rozpaczam do dzisiaj. To mnie boli ze moj tata nie chce żebym spełniała swoje marzenia, ale cóż.


    Kończę tego bezsensownego koma. I mam nadzieję że rozdział napiszesz szybko, bo mój długopis naprawdę jest głodny.

    Całuski :****
    ~ Pinni

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział :*
    Czekam na next ♡

    OdpowiedzUsuń